Jak To daleko - autostopem po marzenia

„Przygoda. Jak to dumnie brzmi. Pomyślał, patrząc przez okno i widząc to, co każdego dnia, kiedy wracał z treningu, uczelni, czy spotkania ze znajomymi. Chwilę po tym zobaczył wpis na grupie autostopowej o Maroku. Zbliżało się wolne na uczelni, a myśli o wyjeździe nabierały coraz większego rozmachu. Ruszył do domu, do kochanych Siemiatycz, zorganizował sprzęt: namiot z allegro za 50 zł, stary plecak, karimata, śpiwór z biedronki. ‘Wypolerował kciuka’, uśmiechną się pod nosem i krzyknął do Mamy: „do zobaczenia po powrocie!”. Ruszył na wylot w kierunku Warszawy by zwiedzić kawałek Europy i dotrzeć do Arabskiej bajki. Pieniądze, ahh te pieniądze, tak wiele im zawdzięczamy, a gdy ich brak tak wiele wydawać by się mogło tracimy…”

Tak zaczynała się nie jedna moja przygoda, dzięki której mogłem zwiedzić nie jedno państwo, poznać nie jedną kulturę, spotkać niesamowitych ludzi na swojej drodze. Przyszedł w moim życiu moment, kiedy to obroniłem dwa tytuły magisterskie na Wydziale Zarządzania Politechnice Białostockiej i poczułem, że jestem wolny jak nigdy wcześniej. Plan, a może bardziej zalążek miał na celu pokierować moją osobę, gdzieś dalej, gdzie wszystko będzie nowe, gdzie wszystko będzie wprawiało mnie w odrętwienie, te pozytywne. Nie należę do osób, które planują z dnia na dzień, choć uważam, że cel w życiu trzeba mieć, a niektóre aspekty trzeba jednak planować.

Kiedy o czymś intensywnie myślisz, staje się to Twoim celem, los staje się coraz bardziej przychylny. Nieubłaganie zbliżały się Święta Bożonarodzeniowe i znów, jak co roku pewnego rodzaju rutyna, która jest dla mnie największym wrogiem. Przez przypadek trafiłem na wątek o jachtostopie i od razu w ułamku 5 sekund, wizualizacja swojej osoby, która stoi na dziobie jachtu za 2 miliony złotych. Warto wiedzieć, że jacht to nie tania ‘zabawka’ a gościa, który ostatnio dwustu złotowy banknot widział 5 lat temu; chyba nie było by stać. Niby pomysł nie wykonalny, jednak dla osoby upartej nie ma rzeczy nie możliwych, prawda? Szybkie przestudiowanie kierunków wiatrów oraz miesięcy, w jakich są najdogodniejsze warunki i co wyszło? Wyszło, że mam 2, max 3 tygodnie na złapanie jachtu za Atlantyk, gdyż sezon zbliża się ku końcowi. Odparłem z wyraźną prośbą o wsparcie do Mamy: „Mamo 2 tygodnie jedynie na znalezienie jachtu!”, a wiedziałem że ludzie szukają nawet po 3 miesiące. Mama wyczuła moment i odrzekła: „Tomek, nie ma w takim razie sensu”. Pomyślałem: „Mówi mi tak, ale i tak spróbuję :D”. Niepoddawając się mając świadomość niskiego prawdopodobieństwa znalezienia łodzi zaryzykowałem. A los był o tyle przychylny, że się udało.

1. Jachtostopem z Gran Canarii do Puerto Aventuras w Meksyku

 

Szczęście mi sprzyjało łódź znalazłem bardzo szybko. Moje zdumienie było niesamowite, jakie to proste. Najbardziej byłem zdziwiony jak wielu ludzi szuka łodzi. Spotkałem nawet nauczyciela fizyki z Francji, lat 47, który chciał za pracę przedostać się do Ameryki południowej. Ja nie miałem określonego targetu, czyli celu gdzie chcę płynąć :D Na pytanie: „Gdzie chcesz płynąć młody?”, krzyczałem z wyraźnym podekscytowaniem: „Gdziekolwiek za Atlantyk, Proszę Pana!”.

Jak to daleko

2. 10 km marsz po północy, skutkujący odnalezieniem epickiej plaży na której spotkałem jedynie 2 surferów. Określili plażę jako: „miejsce nie skażone turystami”

Żeglowanie okazało się nie lada wyzwaniem, a zarazem niekiedy walką z samym sobą. Podróż na wodzie trwająca 42 dni z kilkoma przystankami na Karaibach i Bahamach stały się czymś w rodzaju szkoły życia. W pewnym momencie rozmawiałem sam do siebie, chcąc uzyskać niejako odmiennego rozmówcę z pośród 4 osobowej załogi, w której kapitan, lat 63 i jego żona lat 59 znali około 30 słów po angielsku. Ratowało mnie towarzystwo Mateusza, autostopowicza takiego jak ja. To co zobaczyłem na Karaibach i Bahamach przeszło moje oczekiwania, zarówno pozytywne i negatywne.

Autostop po Atlantyku :D został ukończony szczęśliwie, choć momentami podczas sztormów myślałem, że pożegnam się ze światem. Do dziś pamiętam moment, w którym po raz pierwszy stanęła moja stopa na Meksykańskim lądzie. Ta duma, ta radość to zdumienie i tylko około 10 000 km od domu. Nie przerażało mnie to, byłem ciekaw wszystkiego, co wiązało się z Meksykiem. Planowałem zostać w nim max 2 tygodnie i jechać na południe, a zostałem 3 miesiące. Poznałem Meksyk nie od strony turystycznej, zaś od strony zwykłego życia. Miałem okazję ucztować w gronie wielkiej meksykańskiej rodziny, jechać z pijanymi kierowcami wielkich tirów, spać w jungli, uczestniczyć w meksykańskiej imprezie ze studentami, kąpać się w lagunie i wodospadzie i wiele więcej!

Uczta w Meksyku

3. Wizyta na obiedzie u meksykańskiej rodziny poznanej na chodniku. „Jedz Tomek, jedz! Musisz mieć dużo energii”; prawie jak u babci :D

Laguna

4. Odnalezienie laguny mieniącej się w 7 odcieniach. A z tyłu w tle Moe z niemiec, chłopak któy pomagał w Gwatemali małym dzieciom (edukacja)

 

Głównym celem mojej podróży, było dzielenie się z innymi tym, co widziałem i przeżywałem! Jednak teraz chciałbym zaprosić Cię na prelekcję! Gdzie opowiem o jachtostopoie, Meksyku i dziwnych przychodach! Kiedy i gdzie będzie prelekcja? Nie wiem sam :D Jedno jest pewne pierwsze prelekcje ruszą w Siemiatyczach. A gdzie ze swym słowem wyląduję, czas pokaże. Śledź bacznie profil na Facebooku by nie przegapić spotkania! Rzuć okiem na kilka zdjęć dla zachęty!

5. Chapulines – czyli chrupki z koników polnych

 

6. Nocleg w jungli! Każdy powinien to przeżyć. Odgłos ryczących małp nad ranem, nie do opisania i nie do zapomnienia! Jak z horroru!

 

7. Wodospad przy którym kręcono pierwszy film Tarzan! Całkowity przypadek. Kierowca którego złapałem, pyta: „Tomek widziałeś ten słynny wodospad co kręcono przy nim Tarzana?”, „Nie nie wdziałem!”, „To jedziemy, musisz go zobaczyć”

 

Po więcej przygód zapraszam do śledzenia profilu na Facebooku: Jak To daleko

 

Z wyrazami szacunku!
Siemiatyczanin
Jak To daleko

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.